Zasadniczo proponuję 2 rozwiązania:
1. Wprowadzić dodatkową składkę na turniejach 1-2 zł od osoby, które to pieniądze były by odkładane na zakup materiałów, a w przyszłości np. mat do gry. Na ostatnim turnieju było 12 osób, co daję prawie puszkę akrylowego spreju. Jeśli by pozbierać pieniądze przez jakiś czas, uzbiera się sensowna kwota, pozwalająca kupić podkład i parę puszek różnych kolorów. Jeśli znalazły by się jeszcze 3 oby chętne, to w przyszłym roku w jakiś weekend można by zrobić akcję malowania grupową i wszystkie tereny pomalować na przyzwoity poziom.
2. Zapewne cześć z nas kupuje róże operacje icstormy/redvaile/inne army packi. Nie wiem jak u Was jest z wykorzystywaniem tego typu kartonowych terenów, ale np. ja moje z ostatniego Uprisinga, mógłbym oddać na klub. Gdyby jeszcze parę osób chciało by się pozbyć swoich, proponowałbym się ładnie uśmiechnąć do ZENa lub MASu i dopytać się czy mogliby wyciąć wzmocnienia do budynków/kontenerów (mogę coś takiego zaprojektować do wycięcia). W tym momencie wystarczyłoby podkleić wszystko i nasza społeczność zyskałaby estetyczne i trwałe (i miarę odporne na przesuwanie) tereny.
Z tego co widzę, chyba wszyscy trójmiejscy gracze jednak malują swoje armie, może czas doprowadzić trójmiejskie tereny do stanu, gdzie gra na stole nie będzie tylko przesuwaniem figurek, ale będzie też doświadczeniem estetycznym. Na ostatnim turnieju szczególnie było widać zgrzyt, gdzie w jednej sekcji był oficjalny stół MASu, a w drugiej HDF zalew. Smutno patrzeć na coś takiego (przynajmniej ja tak mam), a jeszcze smutniej jest jak organizowane są mistrzostwa pomorza, gdzie jest wymóg malowania figurek, a potem gro stołów jest ustawiona z hdfowych składaków.
Wydaje mi się, że zasadniczo wszystkim przyjemniej będzie toczyć boje na pomalowanych i estetycznych terenach. To jak, pomożecie?




